REŻYSERIA I SCENARIUSZ: Lech Majewski

OBSADA: Patryk Czajka / Grzegorz Przybyl/Joanna Litwin

PRODUKCJA / ZDJĘCIA: Lech Majewski

MUZYKA: Lech Majewski / Józef Skrzek

SCENOGRAFIA: Joanna Macha

KOSTIUMY: Dorota Lis

MONTAŻ: Eliot Elms / Norbert Rudzik

DŹWIĘK: Lech Majewski / Zbigniew Małecki

CZYSTY OBRAZ BEZ SŁÓW

W maju tego roku w nowojorskim Museum of Modern Art, z inicjatywy kuratora Laurence'a Kardisha, miało miejsce uhonorowanie wieloletniej artystycznej twórczości Lecha Majewskiego. Retrospektywie jego filmów i wideoartów towarzyszyła premierowa prezentacja, specjalnie na tę okazję przygotowanej najnowszej pracy artysty KrewPoety . To szczególne wyróżnienie - jak wyraził się sam artysta - zmobilizowało go, za namową kuratora muzeum, do pracy nad projektem - w istocie zarejestrowania scen i obrazów, które w postaci wizji towarzyszyły mu od lat. Na przestrzeni zaledwie kilku miesięcy powstał poemat i odbyły się pierwsze zdjęcia w Nowym Jorku, Budapeszcie i Wenecji. Wyraźnego podkreślenia wymaga fakt, że Lech Majewski jest jednym z najmłodszych artystów w gronie tych najlepszych uhonorowanych przez jedno z najbardziej prestiżowych światowych centrów sztuki, a także pierwszym jak na razie spośród artystów polskich mogących poszczycić się zorganizowaną tam retrospektywą.

KrewPoety to instalacja, z pogranicza trzech światów: sztuki, filmu i fotografii, której składowymi są 33 wideoarty, spośród których każdy stanowi zarówno odrębną całość, jak i pewną formę fabularną w zależności od sposobu ich prezentacji i odbioru. Fakt, że filmy są różnej długości w sposób naturalny generuje również istnienie rozmaitych chronologii. W efekcie odbiorca, krążąc między kolejnymi ekranami, zagłębia się w skomplikowaną strukturę ludzkiej podświadomości, tworząc swoje własne odczytania realizacji.

Bohaterem instalacji jest młody mężczyzna, poeta przebywający w klinicznej przestrzeni szpitala psychiatrycznego. Jego życie wewnętrzne ukazane zostaje poprzez emisję obrazów utrzymanych w konwencji onirycznej aury o swoistym napięciu. Obrazy te stanowią konfiguracje enigmatycznych ciągów lapidarnych myśli, snów, marzeń, urojeń, obsesji, w przypadku których granica pomiędzy realnym a wyobrażonym ulega kompletnemu zatarciu.

Sam artysta określa swoją najnowszą realizację mianem przekroju przez mózg wrażliwego człowieka. Kładąc nacisk na symultaniczność w sposobie prezentacji, Lech Majewski występuje przeciw klasycznie linearnemu pojęciu narracji. Mimo możliwości zaaranżowania instalacji jako formy fabularnej, o wiele bliższym dla niego okazuje się być wymiar przestrzenny, czyli równoczesna prezentacja, swoiste "widzenie naraz", zerwanie z niewolą trzech wymiarów.

Nie używając słów, ani oczywistości, posługując się symbolami, archetypami, skojarzeniami, jak sam podkreśla, powiększa pole znaczeń. Wychodząc poza obręb świata zwerbalizowanego, a więc istniejącego, wbrew tezom Ludwika Wittgeinsteina, poszukuje alternatywnych sposobów komunikowania, wskazując na wieloznaczność immanentnie wpisaną w obraz sam w sobie. KrewPoety - jak mówi w jednym z wywiadów - jest w założeniu utworem poza językiem, choć jednocześnie operuje językiem zmysłów, językiem dźwięków i postrzegania [...] To próba przekroju przez zagmatwaną subiektywno-obiektywną rzeczywistość każdego z nas.

Z całą pewnością jest to jedna z bardziej autobiograficznych realizacji, przefiltrowana przez osobowość, wrażliwość, doświadczenia i wiedzę artysty, wypadkowa wcześniejszych zainteresowań na polu wielu sztuk, będących jego udziałem. Prezentacja dość niezwykła, porównywana na łamach Polityki przez Piotra Sarzyńskiego do wizualnego odpowiednika Ogrodu o rozwidlających się ścieżkac h Borgesa.